Podróż po Maroku

Marrakesz

Podróż do Maroka chodziła za mną już dłuższy czas. Zawsze bardzo chciałam poczuć choć namiastkę prawdziwej Afryki. Udało się i moja podróż do Maroka odbyła się na początku grudnia. Jednym z najważniejszych punktów był Marrakesz. Wąskie uliczki przecinające się pod różnym kontem tworzą Medynę – stare miasto z niezwykłym klimatem. Wszędzie można poczuć aromat cynamonu mieszający się z zapachem skóry wielbłądziej. Na każdej uliczce można spotkać zaklinaczy wężów, co czasem wywoływało u mnie zimne dreszcze. W Soukach targowanie się o cenę to rzecz oczywista i można kupić dosłownie wszystko. Sprzedawcy zawsze znają handlowe zwroty w danym języku i było na prawdę przyjemnie tak pogadać i pośmiać się 🙂

Wioska Ait Ben Haddou
Wąwozy Dades i Todra 

Kolejnym celem podróży była wyprawa do wioski obronnej Ait Ben Haddou położonej na drodze karawan między Saharą, a Marakeszem. To w tym miejscu realizowano materiał do Gladiatora i Gry o Tron. Jadąc dalej kilkaset kilometrów do upragnionej Sahary zatrzymaliśmy się zobaczyć malownicze wąwozy Dades i Todra. Niesamowity widok prawie pionowych skał w intensywnych zielono-pomarańczowych barwach to niezapomniane widoki zapierające dech w piersiach. Podróż zawijanymi drogami ciągnącymi się wzdłuż tych wąwozów sprawiła, że czasem oblewały mnie zimne poty ze strachu.

Noc na saharze

Po całodniowej podróży pełnej wrażeń dojechaliśmy  do wioski Merzouga.  O zachodzie słońca karawaną wielbłądów ruszyliśmy w głąb pustyni do obozu, w którym mieliśmy spędzić noc. Po przyjeździe szybko rozpaliliśmy ognisko i jedliśmy marokańskie przysmaki. Poziom energii  podskoczył do góry i zaczęliśmy spacerować w niekończącej się pustynnej przestrzeni. Gwiazdy niczym słońce rozświetlały ogromne piaskowe wzgórza. Nigdy jak wtedy nie czułam się tak blisko gwiazd, które świeciły tak intensywnie i były wręcz na wyciągnięcie ręki. Żeby nie tracić takich widoków wzięłam z obozu śpiwór i właśnie na szczycie góry piaskowej spędziłam niezwykłą noc. To była noc moich trzydziestych urodzin. Spadające co chwilę gwiazdy wróżyły spełnienie marzeń. Najpiękniejszym przeżyciem okazało się jednak wynurzające słońce znad piaszczystych wydm. 

Wyprawa na szczyt Jebel Toubkal

Po emocjonującej pustyni miałam się zmierzyć z najwyższym szczytem Afryki północnej Jebel Toubkal – 4167 m n.p.m. Wysokogórską przygodę rozpoczęłam w wiosce Imil.
Imlil to niewielka wieś i baza wypadowa na Jebel Toubkal. Można tutaj kupić niezbędny sprzęt do trekkingu w Atlasie Wysokim i odpocząć od zgiełku w Marrakeszu ciesząc się pięknymi widokami. Zdecydowanie warto tu przyjechać nawet dla samych krajobrazów. Wchodząc na szczyt od pewnego momentu robiło się bardzo śnieżnie, gdzie na wysokości 2800 m n.p.m. zrobiła się burza śnieżna, która uniemożliwiła dalsza wyprawę. Mimo niezdobytego szczytu cieszyłam się, że doszłam aż tak wysoko w śniegu po kolana. Niestety już w tak ekstremalnej sytuacji aparat schowałam do plecaka i wracałam do Imil w ciemnościach.