Włoska przygoda w obiektywie mojego telefonu

Moja kwietniowa podróż do Włoch była bardzo intensywna i różnorodna. Określając ten wyjazd przygodą, chcę podkreślić jego zaskakujący przebieg. A wszystko przez słoneczną pogodę, za którą jeździłam z miasta do miasta i przejechałam prawie pół Włoch. Miały mnie czekać deszczowe wakacje w hotelu, ale z takim scenariuszem oczywiście nie pogodziłam się. Przecież można pożegnać deszcz i jeździć do słońca, zmieniać hotele w ostatniej chwili i cieszyć się spontanicznością. W ten właśnie sposób, w ciagu jednego tygodnia, zwiedziłam cudowną Wenecję, odpoczęłam nad jeziorem Garda, powłóczyłam się po Bolonii i Florencji. Zawsze z telefonem w ręku robiąc zdjęcia w pięknych miejscach. Ależ to były wakacje! 

Wenecja

Wenecja przywitała mnie lekkim zachmurzeniem, ale szybko wyszło słoneczko i było pięknie. To miasto już drugi raz w życiu skradło moje serce. Widok wody otaczającej kamienice i piękne pałace, wąziutkie uliczki i śliczne mostki, zaparkowane przy budynkach łódki wzbudzają we mnie zachwyt. To miasto jest jak z innej galaktyki!

Jezioro Garda

Nad jeziorem Garda poczułam górski, niesamowicie piękny zapach natury, wąchałam przydrożne kwiaty, objęłam w rekach pomarańcze rosnące na miejscowym drzewie. Tutaj, przez dwa dni, czułam, że czas płynie wolniej i cieszyłam się każdą chwilą.

Bolonia i Florencja

Bolonia

Czerwone miasto okazało się naprawdę czerwone! Pięknie to widać z wieży Asinelli przy Piazza di Porta Ravegnana, ale też spacerując ulicami i uroczymi krużgankami. 

Florencja

Tego miasta nie da się zapomnieć. Z jednej strony piękna architektura, piękne ogrody i wiele z nich nie zobaczyłam, ale te niewyobrażalne tłumy…  Wracać czy nie wracać?

Zapisz się na newsletter

Informacje o nowych artykułach i sposobach na robienie pięknych zdjęć telefonem prosto na Twój e-mail.